|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Marcin Kiepas
|
wtorek, 08 marca 2011
Podwyżka stóp procentowy na następnym posiedzeniu jest możliwa, ale nie jest przesądzona, powiedział w ostatni czwartek na konferencji prasowej po posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego (ECB) jego szef, Jean-Claude Trichet. Rynek odebrał to jako zapowiedź podwyżki kosztu pieniądza już w kwietniu. W tym przekonaniu utwierdzić mogło podwyższenie prognoz inflacji na ten rok do 2,0-2,6% z 1,3-2,3% szacowanych jeszcze w grudniu (szczególnie, że nie uwzględniają one ostatniego skoku cen ropy) oraz użycie przez bank centralny w komunikacie słów o wzmożonej czujność (strong vigilance), co w przeszłości zapowiadało podwyżkę stóp właśnie na następnym posiedzeniu. Tak wyraźne zaostrzenie retoryki przez Tricheta zaskoczyło inwestorów. Kurs EUR/USD poszybował w górę w kierunku maksimów z listopada 2010. Mogło ono też zaskoczyć przedstawicieli innych europejskich banków centralnych, którzy prowadząc własną politykę pieniężną, muszą uwzględniać decyzje ECB. Dotyczy to zwłaszcza Narodowego Banku Szwajcarii (SNB). Nie mogło więc zaskoczyć, że dzień później Thomas Jordan z SNB wypowiedział się w jastrzębim tonie i zwrócił uwagę, że niskie stopy procentowe powodują zagrożenie dla stabilności cen. Wprawdzie obecnie w Szwajcarii nie ma problemu inflacji (w styczniu CPI 0,3% R/R), co w dużej mierze jest pochodną mocnego franka, ale przy wysokim wzroście gospodarczym (w IV kw. 0,9% K/K wobec 0,3% K/K w Strefie Euro), rosnące na świecie ceny żywności i paliw już wkrótce mogą przełożyć się na wyższe oczekiwania inflacyjne i za kilka miesięcy ten problem się pojawi. Dlatego niezbędne wydaje się dodatkowe zakotwiczenie oczekiwań inflacyjnych. Być może jeszcze nie na marcowym posiedzeniu, ale na pewno na kolejnym, które zaplanowane jest w 16 czerwca. Na najbliższym posiedzeniu SNB można natomiast oczekiwać bardziej jastrzębiego stanowiska banku centralnego. Rynek prognozuje, że SNB rozpocznie cykl podwyżek stóp procentowych najwcześniej w III kwartale br., podnosząc je o 25 pb. Następnie w kolejnych kwartałach bank będzie podwyższał je o kolejne 25 pb. Obecnie główna stopa w Szwajcarii kształtuje się na poziomie 0,25%. W ostatnim 10-leciu zwraca uwagę fakt, że decyzje SNB ws. stóp procentowych wyprzedzały decyzje ECB. I to zarówno te dotyczące rozpoczęcia cyklu podwyżek, jak i obniżek stóp procentowych.
piątek, 04 marca 2011
Podwyżka stóp procentowy na następnym posiedzeniu jest możliwa, ale nie przesądzona powiedział w czwartek na konferencji prasowej po posiedzeniu ECB, szef tej instytucji Jean-Claude Trichet. Rynek odebrał to jako zapowiedź podwyżki stóp już w kwietniu. Szczególnie, że równocześnie zostały wyraźnie podwyższone prognozy inflacji na ten rok (do 2,0-2,6% z 1,3-2,3%), które dodatkowo nie uwzględniają ostatniego skoku cen ropy. Użycie w komunikacie słów o wzmożonej czujność (strong vigilance), co w przeszłości zapowiadało podwyżkę na następnym posiedzeniu, dodatkowo potwierdza tezę o kwietniowej podwyżce.
EUR/USD zareagował zdecydowanym wzrostem na słowa Tricheta. W ciągu kilkunastu minut kurs skoczył z 1,3850 do 1,3975 dolara, testując najwyższe poziomy od 4 miesięcy. W najbliższym czasie kwestia kwietniowej podwyżki, która jak się oczekuje będzie początkiem cyklu (w tym roku prognozowane są trzy podwyżki), może jeszcze być rozgrywana przez rynek, windując notowania EUR/USD na wyższe poziomy.
Jednak potencjał wzrostowy EUR/USD wydaje się już znacznie ograniczony. Przede wszystkim dlatego, że silniejsze zaostrzenie polityki monetarnej w Strefie Euro jest już w cenach. O ile ekonomiści i analitycy dopiero po wczorajszej decyzji zmienili oczekiwania co do liczby i skali podwyżek (jeszcze przed tygodniem zakładali jedną podwyżkę o 25 punktów bazowych w IV kwartale br., podczas gdy obecnie zakładają trzy podwyżki po 25 punktów), to rynek terminowy już wcześniej wycenił trzy podwyżki w tym roku. Dyskontowanie kolejnych byłoby pewną aberracją. Tu już nie ma potencjału, który mógłby przez kolejne tygodnie windować kurs EUR/USD na coraz wyższe poziomy. Dlatego prawdopodobieństwo trwałego wybicia EUR/USD powyżej listopadowego maksimum (1,4280), co jest pierwszym liczącym się średnioterminowym oporem dla tej pary, nie jest duże.
Taki potencjał aprecjacyjny istniej natomiast po stronie zmian w polityce Rezerwy Federalnej. Jak pokazuje ankieta agencji Reutera, pierwszej podwyżki stóp procentowych w USA oczekuje się dopiero pod koniec roku. Tymczasem od kilku miesięcy płyną z amerykańskiej gospodarki sygnały systematycznej poprawiającej się sytuacji. Doskonale to obrazują przykłady z tego tygodnia: indeks Chicago PMI najwyżej od lipca 1988 roku, indeks ISM dla przemysłu najwyżej od maja 2004, indeks ISM dla usług najwyżej od sierpnia 2005 roku, a liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych najniższa od 2,5 roku.
Do tej układanki brakuje w zasadzie jednego elementu. Zdecydowanego wzrostu zatrudnienia w amerykańskim sektorze pozarolniczym. W ostatnich miesiącach przeszkodziła ostra zima, ten czynniki jednak już się nie powtórzy. Nie będzie więc większym zaskoczeniem, jeżeli w lutym przybędzie wyraźnie ponad 200 tys, nowych miejsc pracy w USA (dane zostaną opublikowane 4 marca). Co więcej, jak wczoraj słusznie zauważył Bill Gross w telewizji CNBC, w kolejnych miesiącach może utrzymać się USA, jeżeli gospodarka faktycznie będzie rozwijać się w prognozowanym przez Fed tempie 3,4-3,9% w tym roku.
Mając na uwadze oczekiwaną wyraźną poprawę na rynku pracy w USA, należałoby jednocześnie zakładać nieco lepszej sytuacji na tamtejszym rynku nieruchomości oraz pojawienia się symptomów inflacji. Stąd już tylko krok do dyskusji nt. podwyżek stóp procentowych.
Kolejnym czynnikiem, który przeczy tezie o umocnieniu EUR/USD w średnim terminie, jest sytuacja Portugalii. Ten temat nieco przycichł, ale rosnąca rentowność portugalskich obligacji wprost prowadzi do kłopotów z finansowaniem długu. Jest tylko kwestią czasu, gdy kraj ten poprosi o pomoc Unię Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Podwyżka stóp procentowy na następnym posiedzeniu jest możliwa, ale nie przesądzona powiedział w czwartek na konferencji prasowej po posiedzeniu ECB, szef tej instytucji Jean-Claude Trichet. Rynek odebrał to jako zapowiedź podwyżki stóp już w kwietniu. Szczególnie, że równocześnie zostały wyraźnie podwyższone prognozy inflacji na ten rok (do 2,0-2,6% z 1,3-2,3%), które dodatkowo nie uwzględniają ostatniego skoku cen ropy. Użycie w komunikacie słów o wzmożonej czujność (strong vigilance), co w przeszłości zapowiadało podwyżkę na następnym posiedzeniu, dodatkowo potwierdza tezę o kwietniowej podwyżce. EUR/USD zareagował zdecydowanym wzrostem na słowa Tricheta. W ciągu kilkunastu minut kurs skoczył z 1,3850 do 1,3975 dolara, testując najwyższe poziomy od 4 miesięcy. W najbliższym czasie kwestia kwietniowej podwyżki, która jak się oczekuje będzie początkiem cyklu (w tym roku prognozowane są trzy podwyżki), może jeszcze być rozgrywana przez rynek, windując notowania EUR/USD na wyższe poziomy. Jednak potencjał wzrostowy EUR/USD wydaje się już znacznie ograniczony. Przede wszystkim dlatego, że silniejsze zaostrzenie polityki monetarnej w Strefie Euro jest już w cenach. O ile ekonomiści i analitycy dopiero po wczorajszej decyzji zmienili oczekiwania co do liczby i skali podwyżek (jeszcze przed tygodniem zakładali jedną podwyżkę o 25 punktów bazowych w IV kwartale br., podczas gdy obecnie zakładają trzy podwyżki po 25 punktów), to rynek terminowy już wcześniej wycenił trzy podwyżki w tym roku. Dyskontowanie kolejnych byłoby pewną aberracją. Tu już nie ma potencjału, który mógłby przez kolejne tygodnie windować kurs EUR/USD na coraz wyższe poziomy. Dlatego prawdopodobieństwo trwałego wybicia EUR/USD powyżej listopadowego maksimum (1,4280), co jest pierwszym liczącym się średnioterminowym oporem dla tej pary, nie jest duże. Taki potencjał aprecjacyjny istniej natomiast po stronie zmian w polityce Rezerwy Federalnej. Jak pokazuje ankieta agencji Reutera, pierwszej podwyżki stóp procentowych w USA oczekuje się dopiero pod koniec roku. Tymczasem od kilku miesięcy płyną z amerykańskiej gospodarki sygnały systematycznej poprawiającej się sytuacji. Doskonale to obrazują przykłady z tego tygodnia: indeks Chicago PMI najwyżej od lipca 1988 roku, indeks ISM dla przemysłu najwyżej od maja 2004, indeks ISM dla usług najwyżej od sierpnia 2005 roku, a liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych najniższa od 2,5 roku.
Do tej układanki brakuje w zasadzie jednego elementu. Zdecydowanego wzrostu zatrudnienia w amerykańskim sektorze pozarolniczym. W ostatnich miesiącach przeszkodziła ostra zima, ten czynniki jednak już się nie powtórzy. Nie będzie więc większym zaskoczeniem, jeżeli w lutym przybędzie wyraźnie ponad 200 tys, nowych miejsc pracy w USA (dane zostaną opublikowane 4 marca). Co więcej, jak wczoraj słusznie zauważył Bill Gross w telewizji CNBC, w kolejnych miesiącach może utrzymać się USA, jeżeli gospodarka faktycznie będzie rozwijać się w prognozowanym przez Fed tempie 3,4-3,9% w tym roku. Mając na uwadze oczekiwaną wyraźną poprawę na rynku pracy w USA, należałoby jednocześnie zakładać nieco lepszej sytuacji na tamtejszym rynku nieruchomości oraz pojawienia się symptomów inflacji. Stąd już tylko krok do dyskusji nt. podwyżek stóp procentowych. Kolejnym czynnikiem, który przeczy tezie o umocnieniu EUR/USD w średnim terminie, jest sytuacja Portugalii. Ten temat nieco przycichł, ale rosnąca rentowność portugalskich obligacji wprost prowadzi do kłopotów z finansowaniem długu. Jest tylko kwestią czasu, gdy kraj ten poprosi o pomoc Unię Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
środa, 02 marca 2011
Posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego (ECB) będzie głównym wydarzeniem czwartku 3 marca na rynkach finansowych. Zmiana stóp procentowych, które od maja 2009 roku pozostają na rekordowo niskich poziomach, nie jest oczekiwana. Niespodzianka jest też mało prawdopodobna. Liczyć będzie się natomiast to co na konferencji prasowej po posiedzeniu powie szef ECB Jean-Claude Trichet. To być może pozwoli wyznaczyć przybliżoną ścieżkę zmiany stóp procentowych w przyszłości. Pomiędzy ekonomistami a rynkiem terminowym istnieje zasadnicza różnica zdań w ocenie tego, kiedy ECB rozpocznie zaostrzanie polityki pieniężnej w odpowiedzi na rosnące ryzyko inflacji. Ekonomiści od dłuższego czasu wskazują, że cykl rozpocznie się w IV kwartale br., a bank centralny będzie średnio podnosił stopy raz na kwartał. W efekcie na koniec 2012 roku główna stopa w Eurolandzie wzrośnie do 2,25% z obecnych 1%. Rynek terminowy wskazuje na lato tego roku, jako potencjalny moment rozpoczęcia cyklu. Do końca 2011 roku stopy w Eurolandzie miałby natomiast wzrosnąć nie o 25 punktów bazowych jak zakładają ekonomiści, ale nawet o 75 punktów (jeszcze przed tygodniem były to dwie podwyżki). Rynek oczekuje, że na czwartkowej konferencji prasowej po posiedzeniu ECB, Trichet wypowie się w zdecydowanie bardziej jastrzębim tonie niż przed miesiącem. Gdyby te nadzieje okazały się płonne, podobnie jak to miało miejsce w lutym, należałoby oczekiwać osłabienia wspólnej waluty i zmniejszenie oczekiwań na rynku terminowym co do skali podwyżek w ramach całego cyklu (w lutym kurs EUR/USD spadł o 200 pipsów). Jednak nie tylko słowa Tricheta będą decydować o zachowaniu rynku. Istotnym elementem będzie publikacja projekcji makroekonomicznych (dokładnie: projekcji makroekonomicznych ekspertów Eurosystemu dla Strefy Euro). Jest prawdopodobne, że będzie mieć miejsce korekta w górę prognoz inflacji na lata 2011-2012 w stosunku do szacunków z grudnia 2010, gdy zakładano inflację odpowiednio w przedziale 1,3-2,3% i 0,7-2,3%.
poniedziałek, 10 stycznia 2011
W poniedziałek 10 stycznia Alcoa tradycyjnie otworzy kolejny sezon wyników na Wall Street. Jednak nie tylko samymi wynikami będą w tym dniu żyły rynki finansowe. Znacznie więcej emocji powinny wywołać doniesienia z Verizon i Apple, które umownie nazwałem efektem iPhone’a.
niedziela, 09 stycznia 2011
W poniedziałek 10 stycznia Alcoa umownie otworzy sezon publikacji wyników na Wall Street. Tradycyjnie Alcoa jest pierwszą spółką wchodzącą w skład indeksu Dow Jones Industrial Average, która opublikuje raport finansowy za IV kwartał 2010 roku. W przyszłym tygodniu zrobią to jeszcze dwie inne znane spółki: Intel (13 stycznia) i JPMorgan Chase (14 stycznia). Wysyp raportów nastąpi natomiast w następnych 2 tygodniach (17-21 stycznia i 24-28 stycznia), koncentrując na sobie uwagę większości inwestorów.
czwartek, 06 stycznia 2011
Opublikowany 5 stycznia optymistyczny raport ADP o sytuacji na amerykańskim rynku pracy, automatycznie wpłynął na korektę w górę oczekiwań co do piątkowych oficjalnych danych z tego rynku. Ekonomiści ankietowani przez agencję Reutera prognozują, że w grudniu zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrośnie o 175 tys.
Po publikacji raportu ADP, ekonomiści ankietowani przez agencję Reutera, skorygowali w górę swoje oczekiwania co do publikowanych w piątek 7 grudnia oficjalnych danych z rynku pracy w USA. Ich obecne prognozy zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym wahają się w przedziale 90-350 tys., przy medianie na poziomie 175 tys. Poprzednio było to 140 tys.
poniedziałek, 03 stycznia 2011
Jaki styczeń, taki cały rok, mówi stare powiedzenie z Wall Street. Potwierdzają to statystyki. W 2/3 przypadków taka zależność faktycznie miała miejsce. Niektórzy, co bardziej niecierpliwi analitycy i inwestorzy, redukują ‘styczeń’ do pierwszego tygodnia nowego roku lub nawet do pierwszej sesji. Portugalia może mieć tym większe problemy ze sprzedażą swojego długu na korzystnych dla siebie warunkach, że wisi nad nią widmo obniżenia ratingu. Pod koniec listopada zagroziła tym agencja Standard & Poor's, natomiast tuż przed świętami to samo uczyniła agencja Moody’s. Fitch, trzecia z dużych agencji ratingowych, 23 grudnia natomiast obniżyła rating Portugalii do A+ z AA-.
niedziela, 26 grudnia 2010
Ludowy Bank Chin zafundował inwestorom pod choinkę… podwyżkę stóp procentowych. Benchmarkowa jednoroczna stopa depozytowa wzrosła o 25 punktów bazowych do 2,75%, natomiast jednoroczna stopa pożyczkowa do 5,81%. Wszystko w ramach walki z inflacją.
piątek, 24 grudnia 2010
Blog The Big Picture przypomniał wczoraj poniższą serię cytatów, które z pewnością budziły uśmiech na twarzach wielu inwestorów w tym roku:
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Na grudniowym posiedzeniu, drugi raz w tym roku, Narodowy Bank Węgier podwyższył koszt pieniądza o 25 punktów bazowych (pb). Po tej decyzji główna stopa wzrosła do 5,75%. Nie ma już wątpliwości, że bank centralny poszedł na spięcie z rządem Viktora Orbana, a polityka pieniężna na Węgrzech będzie w najbliższych miesiącach przypominać roller coaster. Jest też niemal pewne, że o ile na przeszkodzie nie staną rynki finansowe, przegrany będzie tylko jeden: bank centralny. Zarówno listopadowa, jak i grudniowa podwyżka stóp procentowych, była dla rynku zaskoczeniem. W obu przypadkach była ona tłumaczona tak samo. Mianowicie, inflacją stale utrzymującą się powyżej ustalonego na poziomie 3% celu inflacyjnego. Bank wątpi w możliwość jej sprowadzenia do celu w najbliższych dwóch latach. Dał temu wyraz przed miesiącem, gdy podwyższył prognozy inflacji na przyszły rok do 4% z wcześniejszych 3,5%. W listopadzie inflacja ukształtowała się na poziomie 4,2% R/R.
|